Posted on

Pływalnia

– Nie, nie mogę! Dzisiaj pływalnia! – Igor krzyknął do swojej matki znajdującej się dwa pomieszczenia dalej, w kuchni. Wrzucił do torby ręcznik, kąpielówki i resztę akcesoriów. Podskoczył jeszcze parę razy by sprawdzić, czy sumiennie wykonana rozgrzewka zrobiła robotę i pokierował się do drzwi wyjściowych. Złapał kluczyki od samochodu i cicho przeklął pod nosem, gdy usłyszał głos swojej matki:

– Będziesz sobie tak lawirował jak w końcu się wyprowadzisz!

Nie wiele czasu minęło zanim zaparkował przed basenem miejskim. Przy wejściu szybko odbił legitymację pływacką, odnalazł swoją szafkę, rozebrał się i pobiegł pod prysznic. Opłukał się, założył okulary pływackie i rozpoczął trening.

Jedna, dwie, osiem długości basenu stylem „na żabkę” pokonane. A potem krótka chwila na złapanie oddechu. Rozejrzał się.

Było po godzinie czternastej, toteż pływalnia wyglądała na opustoszałą. Na ostatnim torze po lewej pływało trzech seniorów, a na środku pływało dwóch mężczyzn i jedna młoda dziewczyna. Obok torów znajdował się mniejszy basen ze sztucznym prądem, jacuzzi i innymi bajerami. Taplało się tam parę dzieci i dwie dorosłe osoby. Zapewne opiekunki bachorów. Na wysepce między torami, a płytszymi basenami było miejsce dla ratownika. Przeglądał on gazetę i raz po raz rzucał okiem na pływających.

– Cześć! Wolne na tym torze? – to pytanie wyrwało Igora z zamyślenia. Nieznana mu dziewczyna stała za nim i czekała na jego odpowiedź.

– Hej. Tak. Śmiało. – wystękał.

– Nie poznajesz, co? – zapytała nieco ciszej i chlupnęła do wody. Igor przyjrzał się jej na tyle, na ile mógł, biorąc pod uwagę to, że dosyć szybko się od niego oddalała. Po chwili sam zanurzył się i popłynął. Ćwiczyli tak oboje mijając się na środku długości basenu.

Kurczę, skąd ja ją znam? – zastanowił się, gdy po raz kolejny zanurkował w momencie mijania się z tajemniczą kobietką. Faktycznie, wygląda jakoś znajomo. Hmm, no i fajny tyłeczek, ładne uda… Zgrabniutka. Muszę ją zagadać. Zresztą, sama wykonała pierwszy krok. Tor obok jest pusty, a wepchała się do mnie na drugiego! Niech się tylko zatrzyma na przerwę.

Dwie kolejne długości.

Wymijają się po raz kolejny.

Następne cztery długości.

Ile jeszcze? – zapytał sam siebie.

Kolejna długość.

Kurwa mać. – Igor delikatnie wyraził swoje poirytowanie i zmęczenie.

Jeszcze dwie długości. Siły Igora opadły. Pływacy mijali się teraz w różnych odległościach. Igor pozwalał sobie na wolniejsze tempo, gdy tylko miał dziewczynę za sobą. Nakręcił się na nią trochę. Obserwował jej wyginające się, smukłe ciało i ładny, ciemnozielony strój kąpielowy. Górna część opinała jędrne cycuszki, a dolna w śliczny sposób gubiła się między małymi pośladkami. Kolor garderoby doskonale pasował do uplecionych w warkocz jasnych blond włosów. Pływalnia z wolna pustoszała. A przynajmniej w głowie Igora pływali tylko we dwójkę.

Muszę się już zatrzymać… – pomyślał i z ulgą oparł się nogami o podest przy końcu basenu. Pluł sobie w brodę, że okazał się słabszym. Jednak pocieszał się faktem, iż był na basenie już od dłuższego czasu i zdążył się zmęczyć. Chwilę później nadpłynęła blondynka. Igor obserwował jej dynamiczne ruchy z małym uśmieszkiem na twarzy. Już miał się odezwać, gdy spostrzegł, że dziewczyna odbiła się od ściany i odpłynęła.

Czas leciał bardzo powoli. Po wieczności, która zdążyła już upłynąć blondyna zawróciła i zatrzymała się obok Igora. Nagle go olśniło! Dopiero, gdy dłużej przyglądał się twarzy dziewczyny rozpoznał Justynę. To dziewczyna z przeciwległej klasy z czasów podstawówki i gimnazjum. Miała duże, piwne oczy, śmiesznie mały nosek i drobne usta. Była całkiem ładna. I chyba od dawna się jej podobał.

– Justyna! Świetnie pływasz! – rozpoczął z pewnością siebie.
– No, czyli jednak poznajesz ludzi. Dzięki. Ty też całkiem, całkiem. – uśmiechnęła się.
– Poznaję. Tylko czasem ciężko, jak tak wyskakują z zaskoczenia. Jakże mógłbym nie pamiętać? Tyle zaczepek na facebooku… – zaśmiał się Igor po cichu.
– Raptem dwie! – odparła. Na usta wkradł się jej tajemniczy uśmiech. – Jak leci w ogóle? Czym się zajmujesz?
– Robię na produkcji, tymczasowo. Po basenie kładę się do łóżka, a potem lecę na nockę.
– No to fajnie. Ja kończę magisterkę w tym roku. Planuję doktorat.
– Ambitnie, nie powiem. Ja nie znalazłem interesującego mnie kierunku, hehe. Zresztą mam trochę inny pomysł na siebie.

Chwila ciszy nie zbiła Igora z tropu. Dziewczyna odparła szczerząc ząbki:
– No i gratuluję. Trzeba robić to co się lubi. – Przekrzywiła głowę i puściła Igorowi dłuższe spojrzenie. – Hmm, muszę na chwilkę Cię opuścić. – dodała i położyła się na wodzie uwodzicielsko wypinając tyłeczek do góry. Z wolna zanurzyła się w wodzie i od razu się wynurzyła, by wyjść basenu. Wsparła się na krawędzi i zgrabnie wyskoczyła z wody rzucając uroczy, zachęcający uśmieszek w stronę Igora. Oddaliła się ku szatniom, kręcąc dupeczką.

Po Igorze przeszedł przyjemny dreszcz podniecenia. Wyszczerzył zęby sam do siebie i zanurkował. Gdy skończyło mu się powietrze wynurzył się. Wziął głęboki oddech i z wolna wyszedł z wody podążając za Justyną.

Słodka jest. Pewnie uda mi się ją namówić na randkę. Najchętniej bym ją wziął. Tu i teraz. Cholerka. Tylko, że chyba nie jest na tyle pewna siebie. Zawsze była jakaś taka cicha… – myślał sobie, mając w duchu nadzieję, że się myli.

Szatnia

Mylił się.

Gdy skręcił w pustą damską szatnię został zaskoczony. Justyna z gracją i szybkością kotki zbliżyła się do niego zatrzymując uśmiechniętą twarz centymetr od jego nosa. Przekrzywiła złośliwie głowę w prawo, promieniejąc. Jej oczy śmiały się do Igora, który spadł z pantałyku i delikatnie zawstydził się całą sytuacją. Nie wiele jednak myśląc pocałował jej małe usta. Położył dłonie na krągłych pośladkach i przycisnął dziewczynę do siebie.

Oboje zaczęli się obmacywać, jak gdyby pierwszy raz doznali podniecenia. Całowali się po szyi, uszach i policzkach bez przerwy mnąc siebie nawzajem. Na skórze piersi i pleców oraz ramion zostawały czerwone ślady.

Igor podnosząc blondynę, z impetem przycisnął ją do szafki. Jednym ruchem zdjął gumkę z jej włosów, a ona zarzuciła głową, by włosy nabrały objętości. Sprzedał jej klapsa w tyłek i zsunął górną część stroju. Ciemne sutki teraz swobodnie sterczały, wyczekując męskiego dotyku. Doczekały się dosyć mocnego miętolenia. W tym samym momencie Igor ustami przygryzał wargę dziewczyny, a ręką zajął się głaskaniem krocza partnerki.

– O, jaka miła, wilgotna lepkość – zamruczał jej do ucha. Nie odezwała się. Westchnęła jedynie i rozstawiła nogi nieco szerzej. Wszedł w nią od przodu nie martwiąc się niczym, ani nikim. Seks w miejscach publicznych bardzo go rajcował. Dymali się tak w bezpiecznym miejscu między szafkami, gdzie najpierw usłyszeliby kroki ewentualnego intruza wchodzącego do pomieszczenia z szatniami.

Justyna rozochociła się już na dobre. Odlepiła się od kochanka i wsparła się na nogach. Odwróciła ku niemu tyłek i wypięła swoją szparkę, lekko uginając nogi w kolanach. Igor powoli splunął między jej pośladki i wsunął w nią swojego penisa.

– Tylko nie spuść się we mnie. – mruknęła opierając się o szafkę. Igor przyparł do niej i zaczął mocniej ją posuwać. W całej szatni rozległ się głośny odgłos mocnego klaskania. Odsłonił jej włosy z lewego ramienia, mocno docisnął jej ciałko swoją dobrze zbudowaną klatką piersiową i wydyszał do ucha blondyny:

– A gdzie mam się spuścić? Do twojej buzi, na cycuszki, czy może wolisz po twarzy? – kończąc to zdanie klepnął ją mocno w tyłek, który w momencie się zaczerwienił. Złapał ją za włosy i pociągnął ku sobie. Jej usta skierowane ku sufitowi jęczały i stękały przy każdym pchnięciu, jednak nie odpowiedziały na pytanie. Igor uśmiechnął się i wolną ręką zaczął bardzo intensywnie pieścić piersi kochanki. Ciągnął ją za sutki, naciągał skórę… Pociągnął ją jeszcze bardziej za włosy. Wygięła się do granic możliwości, a on ją ostro rżnął, sapiąc i dysząc. Polizał jej szyję i powędrował językiem ku otwartym ustom w których zatopił swój namiętny pocałunek.

Gdy Igor usłyszał stłumione, podniecające stękanie nakręcił się jeszcze bardziej. Czuł jak ogromne doznania wzniecają w nim pożar. Czuł, że zaraz eksploduje. Jedną ręką chwycił Justynę za twarz nie martwiąc się o to, czy zatyka jej usta i ma czym oddychać czy nie. W istocie, momentami miała problem z nabieraniem powietrza. Wkładał w jej usta palce i naciągał policzki delektując się dotykiem miękkiego, mokrego języka.

Druga ręka powędrowała w stronę krocza, gdzie nabrzmiała i wilgotna łechtaczka domagała się stymulacji. Otrzymała ją. Zaczął energicznie i mocno masować kobiecość Justyny. Na jej policzkach wyszły rumieńce. Po chwili częstotliwość jej westchnień zwiastowała rychłą powódź spazmatycznej przyjemności.

Igor i tak robił co mógł, by nie trysnąć. Wyczuł napinające się mięśnie blondyny i wyjął kutasa z jej pochwy. Siłą przyciągnął jej głowę do krocza. Kucając, Justyna masowała cipkę z zamkniętymi oczami delektując się orgazmem. Poczuła nabrzmiałego penisa na swoich ustach. Ledwo wyjęła język, by go polizać, gdy ten wydobył z siebie biały płyn. Igor wystrzelił na usta, nos i policzki Justyny, która uśmiechnęła się po przeżytej ekstazie. Kochanek poczuł opadające napięcie i miłe skurcze w mięśniach.  Towarzyszyły temu ciężkie oddychanie oraz jęki i pomruki przyjemności obojga kochanków.

– Idę to z siebie zmyć i wracamy na basen? Mam jeszcze trening do zrobienia. – zapytała Justyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *