Posted on

Skradzione Serce – cz. III

Skradzione Serce cz. III

Świeczka w dłoni mężczyzny. Wosk kapie na podrażnioną przez kolce skórę. Napięty odbyt ciągle mieści w sobie obłą zabawkę. Ich ciała drżą. Mięśnie ud białogłowy w skurczach. Pot perli się na ciałach kochanków. W pokoju unosi się zapach seksu oraz delikatny zapach perfum wymieszany z zapachem kadzidełek. Nozdrza obecnych tam osób przeżywały orgazm. Mężczyzna zdecydowanymi ruchami rżnie leżącą na brzuchu kobietę. Dziewczyna teraz głośno oddycha, zipie i stęka.

– OH! Hoo, hoh, oh! – Haust powietrza. – Dalej! – przez zaciśnięte zęby.

Czarny mężczyzna głośno sapie.

Boronowi ciągle nie odpłynęła krew z przyrodzenia.

Czarny jeszcze bardziej przyśpiesza. Drżenie. Kobieta mocno porusza swym tyłkiem w przód i w tył, jak gdyby chciała już zrzucić z siebie kochanka. Wcale tego nie chcąc… Ten zaczyna energicznie poruszać obłą zabawką. Twarz niewiasty zalana rumieńcem. Oczy zamknięte. Wykrzywione usta krzyczą. Czerpią ogromną przyjemność wesoło dyndając na granicy bólu. Jak akrobata na linie ostrożnie posuwa się do przodu, tak oni posuwali się wzajemnie. Tyle, że nieostrożnie i dynamicznie. Delikatny ból stawał się rozkoszą. Delikatność stawała się niczym. Jak gdyby byli w innym wymiarze, całkowicie pochłonięci sobą. Całkowicie pochłonięci przyjemnością.

Łapie za kaskadę jasnych włosów. Dociska jej głowę do aksamitnych poduszek. Unosi dłoń, by w mgnieniu oka opuścić ją na spocony pośladek. Jego czarna łapa zostawia biały, a potem różowy ślad. Pokój wypełnia zapach stosunku oraz mokry dźwięk wilgotnych narządów płciowych. Nikogo nie interesuje świeczka, która upuszczona na łóżko zgasła we własnym wosku. Nikogo nie interesuje rozlane wino…

Trwa to chwilę. Trwa to całą noc. Trwa to w nieskończoność. Albo nie było tego w ogóle.

Boron doprowadza się po raz kolejny do ekstazy. Wybucha w euforii przyjemności i wariackiego zadowolenia. W pozwijanej, ubrudzonej, błękitnej sukni dostrzega szkarłatny kamień.

Naszyjnik. Drogocenny naszyjnik w kształcie serca.

Kochankowie w erupcji błogości wydobyli z siebie ostatnie dźwięki uniesienia. Ciało jasnowłosej wije się, niczym wąż.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *